nasi instruktorzy

Nasi instruktorzy to ludzie z pasją. Wieloletni użytkownicy pojazdów z napędem “na cztery łapy”.

Dysponują wiedzą i przede wszystkim doświadczeniem, zdobywanym z każdym kolejnym kilometrem walki z błotem, stromiznami, dziurawymi szlakami i własnymi słabościami, gdzieś bardzo daleko.  Wiedza i doświadczenie jest poparte praktyką, bólem, łzami, zniszczeniami… czyli prawdziwym życiem pasją.

Tą pasją staramy się Was zarazić podczas oferowanych przez nas szkoleń i przejazdów indywidualnych, nauczyć Was opanowania sprzętu i szacunku dla natury.

 

Współpracujemy z zaufanymi firmami z całej Polski, dzięki czemu możemy zagwarantować profesjonalną kadrę instruktorską dla przedsięwzięć na ponad 50 samochodów. Grono miłośników jazdy off-road to grono specyficzne i dość hermetyczne, szybko odsiewa ziarno od plew. Korzystamy z usług tylko sprawdzonych i profesjonalnych instruktorów, w naszych szeregach nie znajdziecie Państwo tylko posiadaczy samochodów terenowych, nasza kadra oraz firmy współpracujące to prawdziwi profesjonaliści w tym fachu, od wielu, wielu lat. Twarze ich znajdziecie na fotografiach z najdalszych zakątków świata - tych ciepłych afrykańskich i azjatyckich ale też w zimowej scenerii za kołem podbiegunowym, na Alasce lub w umiarkowanym klimacie Wysp Owczych czy w gorącej Australii. 

 

No to lecim... skład lokalny.

 

Joachim vel. Chimas

Nasza maskotka ;) najbardziej poczciwy, uczciwy i “przyłóż-do-rany” instruktor na świecie.

Jego wiedza na temat stajni Land Rovera przewyższa sumę wszystkich pozostałych, a to za sprawą obcowania z marką jeszcze za kołyski ;) Off-road to jego pasja, życie i chleb powszedni, sam off-road bez Chimka nie mógłby istnieć.

Kilkunastoletnie doświadczenie w powożeniu i niewiele mniejsze w instruktarzu tej zapomnianej sztuki powoduje że każdy pasażer wysiada z auta z dużą dawką pozytywnych emocji narastających na wiele kolejnych dni. Każdą imprezę traktuje nadzwyczaj poważnie angażując się w nią ponadprzeciętnie i przykładając 300% intencji, za co efekt zadowala i zaskakuje nawet najbardziej wybrednych. Pan naczelny jedynej słusznej makulatury tematycznej oraz wielu innych równie zbędnych felietonów ;) No i pojechał zimą na Nordkapp :) Przehuj ;) … i spał w samochodzie.


 

Greg vel. Grzegorz

greg

Jeden z założycieli Farmy i traktujący ją jako swoje "dziecko". Pierwszego land rovera nabył w 2005 roku i od tego czasu nie uznaje innej marki… no może z drobnymi wyjątkami. Człowiek od planowania, pilnowania i wykonywania zadań tak aby wszystko się zgadzało i przebiegło zgodnie z założeniem... często do przesady ;) 

Objeżdżacz i pilot wycieczek po tych zimniejszych krańcach świata, ma nawet swoje iglo na Islandii. Człowiek - legenda, obieżyświat, przewodnik, off-road'owiec przez wielkie OFF! Samochodami terenowymi jeździ od momentu odebrania prawa jazdy. Niebanalny i nieszablonowy, erudyta, z własnym pomysłem na życie. Świat dla niego jest jak dla niejednego z nas miasto rodzinne, wszędzie jest “u siebie” choć i tak wiemy że daleką starość spędzi na Islandii... albo na Alasce. Na razie cieszymy się że jest z nami, a klienci z nim uczący się wychodzą tak zarażeni off-road'em, że po chwili spotykamy się z nimi na równych prawach, gdzieś “daleko od szosy”.


 

Krzysiu

Dusza nie człowiek, zaraża uśmiechem nawet największych ponuraków. Nie wiemy czy potrafi podnieść głos, ale ze swoją anielską cierpliwością pewnie potrafiłby nauczyć jeździć nawet czterolatka. Z jazdy Land Roverem czerpie tylko przyjemność. (Czy gdyby było inaczej poruszałby się nim na co dzień?)  Prywatnie: mąż, ojciec i wspaniały człowiek.


 

Bartas

bartek

Benzynę ma w żyłach. Wyścigowiec, motocyklista, od kilku ładnych lat off-road'owiec. Pasją zarażony w pasiastym Land Roverze, niestety wrodzona nieszablonowość chyba, nakazała mu się wyróżnić i kupił Mitsubishi, model który w Hiszpani musiał mieć zmienioną nazwę. O sportach motorowych może opowiadać godzinami, poza tym organizował rajdy terenowe, sędziował i jako uczestnik “stawał na pudle”.

W wolnych chwilach - deska z żaglem lub motor. Prywatnie kochający mąż i ojciec na razie jednej, słodkiej dziewczynki.


 

Taczka

taczka

Jeśli coś ma silnik i może się przemieszczać to możecie być pewni, że On to potrafi poprowadzić. No może poza samolotami i wahadłowcami NASA, choć sami do końca nie jesteśmy pewni. Jeśli bierze się za coś to tylko na poważnie. Ten kapitan i sternik, kierowca wyścigowy i rajdowy, sędzia sportów motorowych to żywe srebro, wszędzie go pełno. Wie i umie bardzo wiele z przyjemnością tą wiedzą się dzieli. Chwile gdy nie siedzi za dowolnym “sterem” spędza prowadząc serwis samochodów legendarnej marki - Land Rover.

Gwiazdor każdej imprezy, jeśli nie może się wykazać swoją wiedzą mechaniczną to na pewno znajdzie sposób aby zwrócić na siebie uwagę w efektowny sposób, np. efektownym “zjazdem” z rampy lub przygodą z … taczką ;)


 

Ciechan

Tutaj ciężko cokolwiek wybrać. Człowiek wielu talentów: płetwonurek, militarysta, miłośnik klasycznych motocykli i fan zdrowego trybu życia. W wolnych chwilach często ucieka od zgiełku miasta relaksując się na łonie natury. Najbardziej nieszablonowa postać jaką mieliście kiedykolwiek okazję poznać. Nikt się jeszcze z Nim nie nudził. Bardzo dba o swój wizerunek w internecie, a w zasadzie dba by tego wizerunku tam nie było. Z tego powodu dowiecie się jak wygląda dopiero podczas spotkania.


 

Jędrzej

Milion pomysłów na minutę, tysiące planów na przyszłość, setki hobby, jedna pasja - Range Rover Classic!
Płetwonurek, ratownik wodny, generalnie wodniak. Na twardym lądzie też nie traci gruntu pod stopami, chociaż bardzo lubi obcować z linami na wysokości i siedziskiem motocykla. Wieloletnia przygoda z harcerstwem nauczyła go organizacji wszelakich przedsięwzięć jak i chęci niesienia pomocy. Spokojnie, "łopatologicznie" ale też spójnie zawsze chętnie wytłumaczy wszelkie zagadnienia związane z jazdą terenową.
A w międzyczasie ciężko pracuje, żeby zapewnić godziwy byt swojemu psu.


 

Jurek

Jurek

Pozytywnie zakręcony erudyta, małomówny często, nad czym ubolewamy, bo ma o czym opowiadać. O generatorach prądotwórczych wie wszystko. Podobnie jak Jędrzej zakochany w swoim Rang Roverze Classicu z 1987 roku. W Land Roverze jeździ od dziecka, pałeczkę przekazał mu Tata, teraz On zaraża pasją syna. Aktywność fizyczna to jego drugie imię. Bardzo prawdopodobne, że w momencie w którym to czytacie właśnie spływa rwącą rzeką pontonem lub wspina się gdzieś wysoko w górach.


 

Simon

Błoto po pas? Żaden problem! Wyprawy po ukraińskich górach? Powiedz kiedy! Jedziemy w teren? Zawsze! To jest chyba najprostszy sposób żeby opisać Szymona podejście do tematu. Organizator wielu rajdów, wliczając nawet te największe. Nie wyobraża sobie życia bez zielonego znaczka. Nawet w czasie wolnym usilnie przerabia swoje auto, żeby móc pokonywać coraz trudniejsze przeszkody terenowe. Prywatnie ciepły człowiek o nieszablonowym poczuciu humoru. Słuchajcie uważnie co mówi, wysiądziecie z samochodu nie tylko z doznaniami płynącymi z jazdy w terenie ale też jak byście właśnie wyszli z najlepszego Stand Up’u!


 

Robert vel. Telewizor

Niepozorny wzrostem, zawsze uśmiechnięty z całym naręczem humoresek do opowiedzenia. Niech Was to nie zmyli, to człowiek który w terenowych warunkach spędził kilka dekad. Kochający mąż i miłośnik Labradorów gdy trzeba ląduje w błocie po pas. Poza jazdą terenową to osoba która naprawi każdy elektroniczny przedmiot. Poza tym zna telewizyjną branżę od podszewki, pracując od wielu lat jako technik w jednej z telewizji.


 

Romek vel. Kiciuś

Jeździ wszystkim. Ściga się czym się tylko ścigać można. Pozytywny i zawsze uśmiechnięty. Człowiek którego lubi się od pierwszej sekundy znajomości. Miłość do motoryzacji ma po ojcu. W swojej stajni ma oczywiście też zabytkowego Land Rovera. Przejazdy z nim to czysta przyjemność i okazja do rozmów o off-road'zie w każdym wydaniu.


 

Marcin vel. Płatek

Marcin chodząca pozytywna energia. Również grono dinozaurów off-road. Kilka ładnych lat temu jego nazwisko można było znaleźć w prasie branżowej zawsze w pierwszej trójce na mecie, w każdym rajdzie. Aktualnie uczy jeździć w terenie rozbawiając do rozpuku osoby z nim jeżdżące. Ogromna wiedza i doświadczenie są nie tylko efektem “szampana na mecie” wielu rajdów ale też tysięcy kilometrów zjeżdżonych w podróżniczym stylu.


 

Buchwi vel. Dziadu

Jeden z dinozaurów polskiego off-road'u. Organizator i uczestnik wielu rajdów, również charytatywnych. Od kilkunastu lat wyznawca kultu jedynej słusznej marki, oczywiście marki Land Rover. Przy okazji muzyk, artysta i miłośnik starej motoryzacji.


 

Marcin vel. Kokot

kokot

Zespół rajdowy w jednej osobie. Od wielu lat uczestnik rajdów terenowych. Kierowca i zarazem konstruktor coraz bardziej zaawansowanych rajdówek. Wszystkie oczywiście na bazie Land Rovera. Czasem ratuje nas z opresji swoją prywatną koparką. Kolekcjoner Range Roverów Classiców. Przyznaje się do trzech, ale bierzemy tą absurdalnie niską liczbę z przymrużeniem oka. Nasz “farmowy śmieszek” który za chwilę zostanie ojcem.


 

Irek vel. Orson

orson

Irek to oaza spokoju. Swoim Mercedesem G był już chyba w każdej sytuacji w której mógł się znaleźć. Jak większość z naszego zespołu sędziował i uczestniczył w rajdach o randze międzynarodowej. Wysokiej kultury off-road'owiec od przysłowiowych “stu lat”. Na co dzień również kochający ojciec, mąż i hodowca trawy, który w temacie zdawać by się mogło mało porywającym, potrafi sypać anegdotami jak z rękawa. Nie chce odpowiedzieć na pytanie czy zdarza mu się przejechać po trawniku.


 

Mik-ołaj - vel. ciemna strona bezmocy...

...temu panu już podziękujemy… ex-farmowiec.

Był z nami chwile, wprowadzony na głębokie wody zaufania ludzi z błota i kurzu, w pigułce dostał know-how off-roadowego zaplecza i kodeksu. Popajacował, porobił dymu i w finale “wypisał się” z braku czasu robiąc przy okazji bardzo nieładne i niekoleżeńskie rzeczy, zakrawające o paragrafy smaku i prawa. Teraz splagiatowanym projektem i podkradanymi pomysłami próbuje konkurować oferując swoje “olbrzymie doświadczenie...”. Powodzenia na nowej drodze życia…